• Wpisów: 341
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:38
  • Licznik odwiedzin: 30 850 / 1668 dni
 
ulubione5916
 
19 marca, wtorek.
Jak było ustalone przed południem przyszli chłopcy.
Na początku profesor zdradził nasz początek planu, a potem postanowiliśmy zrobić „burzę mózgów” i wymyślić coś sensownego co zrobić kiedy już zwabię Bena nad morze.
-Może związać go?- zaproponował Fly.
-Czym? Linę pewnie rozerwie, a łańcuchem ciężko byłoby się posłużyć.
-A gdyby tak dzięki miksturze lina zrobiłaby się przez chwilę nie do rozerwania?- powiedział naukowiec.
-Jesteś w stanie zrobić taki wywar?- spytałam.
-Mogę spróbować, ale myślę że się uda.
-Dobra, ale co potem?- zapytał Fly.
-Najlepiej by było gdyby zapomniał, dosłownie o wszystkim.- podsumowałam.
-Tak, można by też spróbować zrobić taki napój.- powiedział Albert- ja trochę się na tym znam i mogę pomóc profesorowi.
-Dobra, czyli już mamy plan: kiedy go zwiążemy, damy mu miksturę zapomnienia, a potem odniesiemy skołowanego np. do lasu.-podsumowałam.
-Tak, to dobry pomysł- powiedział Fly.
Nie zwlekaliśmy ani chwili. Albert i uczony od razu zaczęli robić eliksir, dzięki któremu lina będzie mocna, a znając takie wynalazki to pewnie im się zejdzie. Zostałam tylko ja z Flayem, ale kompletnie nie wiedziałam o czym z nim rozmawiać.
-Muszę już iść- powiedział po chwili i poszedł sobie.
Ja też poszłam, ale popływać i przemyśleć sobie kilka spraw. Chciałabym dziś pójść do miasta. Wiem że nie powinnam, ale jak ostatnio byłam widziałam ulotki, że dziś wieczorem będzie dyskoteka. Tak dawno nie byłam na zabawie, że po prostu muszę iść.
Wróciłam na statek godzinę przed tańcami. Chłopaki nadal próbowali zrobić miksturę, więc po kryjomu poszłam na poddasze i wygrzebałam z pod łóżka moją walizkę. Stamtąd znalazłam moje najlepsze ubrania czyli: biało- czarną bluzkę, szarą spódniczkę, czarne legginsy i fioletowe trampki. Kiedy już byłam gotowa, Albert właśnie wychodził, a ja szybko wyszłam  po nim. Nie śpieszyłam się, w końcu zawsze na dyskotekach zabawa rozkręca się po czasie. Przyszłam 20 minut po rozpoczęciu. Bal był w jakimś klubie. Muzyka grała głośno, na stolikach były ustawione przekąski i w ogóle sala była przystrojona balonami, serpentynami i innymi ozdobami.
Na początku jadłam tylko przekąski, potem troszkę potańczyłam w miejscu, ale nie było tak fajnie jak myślałam.
Usiadłam przy stoliku i zamierzałam niedługo iść do domu, ale nagle znów przywitał mnie znajomy głos.
-Cześć- powiedział Fly podchodząc do mnie.
-Cześć.- odpowiedziałam.
-Czemu nie tańczysz?
-Bo nie mam ochoty.
-To po co przyszłaś?
-Bo mi się chciało.
-Więc chciałaś przyjść, ale nie po to by tańczyć?
-Jaki ty jesteś wkurzający!- fuknęłam na niego.
-No dobra przepraszam.- wyciągnął rękę w moją stronę- tańczysz?
Co miałam do stracenia? Złapałam go za rękę i poszliśmy tańczyć, a o dziwo Fly tańczył bardzo nieźle, prawie tak dobrze jak ja. Przetańczyliśmy kilka piosenek, a gdy już byłam zmęczona usiedliśmy przy barze i postawił mi napój. Potem gadaliśmy o różnych dziwnych rzeczach, a kiedy tak gadaliśmy popatrzyłam się na okno i zobaczyłam Bena. Byłam zszokowana i pomyślałam że zaraz tu przyjdzie, ale mijały minuty, a on nie przychodził. Może czekał na mnie na zewnątrz by zabrać mi Aister Wihajster? Przez pewien czas byłam bardzo czujna, ale potem zapomniałam o Benie i bawiłam się dalej.
Kiedy skończyła się impreza wróciłam na statek, choć bałam się że nagle wyskoczy skądś grubas, ale nigdzie go nie spotkałam. Przez chwilę pomyślałam też że mnie śledzi, ale nikogo nie widziałam, a byłam bardzo ostrożna.
W domu nie zamierzałam mówić profesorowi o tym, że byłam na dyskotece, ale on podzielił się ze mną dobrą nowiną, że udało się zrobić miksturę aby lina była mocniejsza. Teraz wystarczy zrobić jeszcze jeden eliksir i wszystko będzie gotowe.
Następnego dnia naukowiec wstał bardzo wcześnie, jednak ja nadal spałam. Obudził mnie Fly wchodzący do pokoju. Popatrzyłam na niego jednym okiem.
-Czego?- zapytałam.
-Albert i profesorek robią jakieś wywary,  mi się nudzi, więc przyszedłem do ciebie.
Nie rozumiałam tego. Jak byłam w zwierzęcej formie Fly mnie wkurzał i bardzo irytował, jednak gdy spędzałam z nim czas jako człowiek fajnie spędzałam z nim czas.
-Naprawdę myślisz że się uda?
-Tak.- odpowiedziałam zgadując, że ma na myśli plan działania.
-A jeśli coś nie wypali i cały pomysł legnie w gruzach?
-Wtedy pójdziemy na żywioł.
-A jak cię złapie? Jakoś zwiąże czy zamknie w klatce?
-Wtedy się jakoś wykaraskam, linę mogę urwać, a z klatką… też bym sobie jakoś poradziła.- To nie była do końca prawda. Jak klatka ma metalowe pręty to nie jestem w stanie tak normalnie wyjść, musiałabym przez wejście.- A teraz wybacz, ale mam ciekawsze zajęcia niż gadanie z tobą- po tych słowach wyszłam z pokoju, bo rozmowa z nim coraz bardziej mnie denerwowała.
---------------------------------------------------
Podoba się? Jak zwykle proszę o mega szczerą opinię ponieważ teraz będzie przerwa z opowiadaniami, rozumicie musze wymyślić ciąg dalszy.
Chciałabym was zaprosić na mojego nowego bloga byłabym wdzięczna gdybyście na niego weszli. Z góry dzięki :*
j5916.pinger.pl/

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego