• Wpisów: 341
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:38
  • Licznik odwiedzin: 30 082 / 1577 dni
 
ulubione5916
 
Plan był prosty: zwabię Bena nad morze, a potem… Właśnie, co dalej? Działanie nie było do końca przemyślane.
-We dwoje nie damy sobie z nimi rady- powiedziałam do naukowca.
-Potrzebna nam pomoc.
-Czyja?
-Można by poprosić o pomoc tych chłopców, w końcu we czwórkę mamy większe szanse niż we dwoje.
Nie za bardzo uśmiechała mi się współpraca z tymi dzieciakami, choć ostatnio z Flayem fajnie się bawiłam i polubiłam go troszkę bardziej.
-No dobra, niech nam pomogą.- powiedziałam niechętnie.- Ale ja ich o to nie proszę.
-Niestety to ty musisz ich o to poprosić. Ja nie wiem gdzie mieszkają, a nawet gdybym wiedział, to musiałbym wejść przez drzwi. A jak otworzą mi ich rodzice? Wątpię aby zgodzili się puścić synów pod opiekę jakiegoś nieznajomego pana.
Musiałam przyznać rację profesorowi.
Po południu poszłam do chłopaków. Byli sąsiadami, więc ze znalezieniem ich domów nie było problemu. Byłam pod postacią zwierzaka i wolałam aby tak zostało. Nie chciałam aby Fly mnie przypadkiem zobaczył, bo wszystko by się wydało.
Nie zamierzałam dzwonić do drzwi. Postanowiłam wejść dyskretnie i cicho. Przyjrzałam się wszystkim oknom, by ocenić, który z pokoi może być pokojem chłopaka. Na początku byłam pod domem Alberta, ale tam prawie wszystkie okna były zasłonięte firankami, więc poszłam pod dom Flaya. Tam na szczęście tylko w nielicznych oknach były zasłony, więc o wiele łatwiej było dostrzec co jest w środku.
Znaleźć sypialnię  Flaya nie było trudne. Dom był piętrowy, a w większości domów pokoje dzieci są na piętrze, więc przyjrzałam się wszystkim górnym oknom i zobaczyłam że on ma pokój z balkonem, co tym bardziej ułatwiło mi szukanie.
Chłopaka nie było w sypialni, ale postanowiłam poczekać aż wróci.  Jednak powstał mały problem: balkon i okna były zamknięte i nie otwierały się od zewnątrz, więc musiałam wejść drzwiami.
Powolutku otworzyłam drzwi mając nadzieje że nie skrzypią i przyjrzałam się czy ktoś jest w pobliżu. Na moje nieszczęście w salonie (który był naprzeciwko drzwi wejściowych) była jakaś pani. Miałam nadzieje że przemknę niezauważona. Zostawiłam drzwi uchylone i szybko schowałam się za jakąś szafą, która była najbliżej. Schody na górę były w salonie, jednak trzeba było przejść korytarz, a oprócz szafy nie było za czym się schować. Lecz wpadłam na pomysł: zatrzasnęłam drzwi z całej siły i szybko schowałam się za szafę, a kiedy pani podeszła zobaczyć kto trzasnął drzwiami ja wykorzystałam okazję i pobiegłam na górę. Niestety nie pomyślałam o tym że ktoś może być na górze i zobaczyła mnie Laura.
-Potrafisz dochować tajemnicy?- szepcząc zapytałam dziewczynkę podchodząc bliżej niej. Okazało się że jest niewiele większa ode mnie.
-Potrafię.- powiedziała tak samo cicho jak ja.
-Więc dochowaj sekretu i nikomu nie mów że mnie tu widziałaś, dobrze?
-Dobrze, ale po co tu przyszłaś.
-Szukam Flaya.
-Nie ma go teraz, ale niedługo pewnie wróci.
-Wiesz, to bardzo ważna sprawa i wolałabym na niego poczekać.
-Dobrze, a chcesz zobaczyć mój pokój?- zapytała uśmiechając się.
-No dobra, ale potem zaprowadzisz mnie do pokoju twojego brata?
-Tak, chodź.- złapała mnie za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju.
Był to różowo- fioletowy pokoik, widać było że dla dziecka, bo pełno było jakiś Przytulanek, lalek i innych zabawek.
-Chcesz się ze mną pobawić?- zapytała.
-A muszę?- zapytałam nieco niechętnie, ale Laura się tym nie zmartwiła, znowu złapała mnie za rękę i kazała usiąść na łóżku.
-Teraz bawię się w robienie makijażu. Maluje flamastrami makijaż dla moich lalek.
-Aha…- Może jestem dziewczyną, ale nie znoszę tych babskich spraw, wliczając w to też makijaż. Jednak malowałam z nią lalki i ta zabawa nie była taka nudna. Bałam się jednak że nagle ktoś tu wejdzie np. mama dziewczynki i zdziwi się na mój widok.
Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach, a potem do pokoju Laury. Szybko schowałam się za łóżko.
-Laura, czy wzięłaś moje flamastry?- zapytał znajomy głos.
-Tak, ale zobacz Fly kto przyszedł.- powiedziała dziewczynka, a ja mogłam tylko wyjść zza łóżka.
-Co ona tu robi?- chłopak nie ukrywał zdziwienia.
-Bawiła się ze mną w robienie makijażu- zakomunikowała.
-Tak naprawdę to przyszłam tu do ciebie.- powiedziałam zwracając się do niego.
-Do mnie? A po co?
-Chodź do twojego pokoju.
-Ja chce z wami- powiedziała mała.
-Sprawy starszych, nie zrozumiesz- powiedział jej brat i zaprowadził mnie do swojego pokoju.
Jego sypialnia była błękitna. Jak się spodziewałam był bałagan w pokoju i rzeczy walały się dosłownie wszędzie. Usiadłam na łóżku.
-To po co przyszłaś?
-Słuchaj, ja nie przepadam za tobą, a ty chyba za mną, ale przyda się więcej osób do pomocy.
-A konkretnie?
-Taki jeden gościu chce mnie złapać, a ty i Albert pomożecie mi i profesorowi go zatrzymać.
-Zgodził bym się bardzo chętnie, ale czemu Albert też musi być?
-Ponieważ im więcej osób tym lepiej, a po za tym z Albertem można chociaż normalnie pracować, a z tobą już nie za bardzo.
-To skoro ze mną nie da się pracować to czemu do mnie przyszłaś a nie do niego?
-Miałam pójść najpierw do niego, ale nie udało mi się go namierzyć.
-Namierzyć?
-Dosyć gadania, wchodzisz w to i od razu namówisz na to swojego brata?- Chwila ciszy.
-No dobra. Kiedy mamy przyjść?
-Jutro przed południem, ale pora jest nie ważna, ważne abyście przyszli.
-Ok, pogadam z Albertem i przyjdziemy.
Otworzyłam sobie okno i wróciłam na statek.
-Przyjdą?- zapytał się profesor.
-Chyba przyjdą, jak nie stchórzą, bo praca nie będzie łatwa.
---------------------------------------------------
Mam nadzieje że wam się podoba, proszę o mega szczerą opinię!
Jak już pewnie niektórzy wiedzą to mam dziś urodziny !!!! <3 <3 <3
W dodatku czuje się tak jabym je miała przez 2 dni czy nawet 3, bo dziś albo  niedziele jadę do kina na Hobbita i wybiorę sobie prezent, a jutro może przyjdą do mnie koleżanki na nocowanie!
To tyle na dziś, pamiętajcie o opini!!!

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego